INSPIRACJE, rysunek, grafika, obrazy, rękodzieło, zdjęcia, haft INSPIRATION, artwork, photos, painting, embroidery
piątek, 11 stycznia 2013
Stare grafiki - "Kot"
Któregoś dnia wpatrywałam się w zdjęcie biało-rudego kota tkwiące na pewnym plakacie, który wisiał nad łóżkiem od paru ładnych lat. Nale tknęło mnie coś i rzuciłam się po ołówek. Zaczęłam go rysować. Szło mi to szybko, jakby łapczywie, bez cienia cierpliwości. I w dodatku za nic w świecie nie udało mi się odzwierciedlić go idealnie. Mówiąc krótko: "za nic nie chciał mi wyjść". Poddałam się i dokończyłam go po swojemu, a rysunek dałam swojemu chłopakowi. Powiesił go sobie w jedynym wolnym w pokoju miejscu nie wymagającym wiercenia dziury w ścianie - na tablicy, na której wisiały zdjęcia różnych obiektów, o których marzył - codziennie oglądał je i w ten sposób wiedział, do czego dąży.
Jakieś dwa lata później, kotka mieszkająca na działce okociła się, lecz dwa młode wkrótce po urodzeniu złapały koci katar. Maluchy trafiły do domu i były pod troskliwą opieką całej rodziny, szczególnie mamy mojego chłopaka. Ledwo chodziły, a już takie chore... Jeden z nich szybko zdrowiał, zaczął przybierać na wadze i szybko rósł. Drugi był słabszy, a katar nie chciał minąć. Silniejszy znalazł dom a chorowitek został. I kiedy podrósł, i dostał już pięknego kociego futra, przypadkiem wpadł nam w ręce tamten rysunek. Ten kot był niemal IDENTYCZNY! Miał dokładnie taki sam układ kolorów sierści na łebku, a jest to dość nietypowy kształt (to był ten właśnie fragment, który za nic nie chciał mi wyjść - był inny niż oryginał, który chciałam odzwierciedlić).
Do tej pory jest to zagadką, jak to się stało, że otrzymałam identycznego kota? Który narodził się i akurat trafił do rodziny po 2 latach od momentu powstania rysunku?
Wielu odpowie - przypadek. Być może. Ale dla mnie pozostanie niesamowitym przeżyciem, bo gdzieś pod skórą czuję, że to wcale przypadek nie był... ;)
Ten kot, którego widzisz powyżej, to inny, starszy rysunek. Powstał chyba 7 lat temu. Oryginał od jakichś pięciu-sześciu lat ma innego "właściciela". Mimo pewnego chaosu w proporcjach pyszczka, bardzo go lubię, dlatego zachowałam sobie jego skan - być może kiedyś posłuży za wzór nadruku na torebkach lub koszulkach ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz